Slyszalam, ze cos mowila, slyszalam oddalajace siej kroki. Siedzielismy przy oknie. Mariola odsunela zaslone i wyjrzala na ulice. Spojrzalem i ja. Przed Lajkonikiem stal skuter. Zamknela znowu oczy i przez chwile sadzilam, ze jest zmeczona rozmowa. Ala parsknela przytrzymujac reka policzek. Bolal ja ciagle, zwlaszcza kiedy sie smiala. Niespokojne, burzliwe uczucie do Marcina. To nie jest scisle okreslenie. W pewnym sensie, przynajmniej, nie jest scisle.
|
|
|
Sklep internetowy meblościanki, stoły bilardowe.
Sklep internetowy meblościanki robione na wymiar ponad 13 ropdzajów szuka odbiorców. Oferujemy również meble szkolne meble nietypowe komody Sprawdz nas.Moroni K
Kupie meble ogrodowe w Libiazie
Kupie meble ogrodowe w cenie 300zł. olcha maja być Zabytkowe.Oferty meble ogrodowe prose wysylac na Skarżyński@wp.pl
Kupie meble pokojowe w Staszowie
Kupie meble pokojowe w cenie 600zł. dąb maja być Ręcznie robione.Oferty meble pokojowe prose wysylac na Romański@wp.pl
...1...
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
| ||
|
|
||
|
Dal mu powaznie reke do pocalowania
I w skron ucalowawszy, uprzejmie pozdrowil;
A choc przez wzglad na gosci niewiele z nim mowil,
Widac bylo z lez, ktore wylotem kontusza
Otarl predko, jak kochal pana Tadeusza.
W slad gospodarza wszystko ze zniwa i z boru,
I z lak, i z pastwisk razem wracalo do dworu.
Tu owiec trzoda beczac w ulice sie tloczy
I wznosi chmure pylu; dalej z wolna kroczy
Stado cielic tyrolskich z mosieznymi dzwonki Wyciagnal reke, ale pan Ramian szukajac czapki tak sie jakos zakrzatnal, iz nie wiadomo bylo, czy w ogole zauwazyl ruch Seweryna. Ten zagryzl tylko wargi i lekko poruszyl dlonia w powietrzu, jakby rozpedzal niewidzialny dym. Administrator szybko wyszedl.
Seweryn zostal sam w hallu. Juz chcial pojsc do jadalni, gdy wydalo mu sie, ze z pokoju ojca dobiegly kroki zmierzajace w strone drzwi. "Czyzby stary chcial ze mna rozmawiac?" - zaniepokoil sie. Wstrzymal oddech. "Nie, przeslyszalem sie" - upewnil sie po chwili. W domu byla cisza. Odetchnal z ulga. Wzial ze stolika zostawiona przez Ramiana gazete, przedarl na pol i zmieta cisnal do kosza.
Kolacje jadl wolno, lecz z apetytem. Polmrok wydluzajacy rozlegla sale, sciany, ktore dzieki ciezko oprawnym obrazom zdawaly sie chylic ku podlodze, bezszelestne ruchy uslugujacego Franciszka, leniwe cieplo idace od kominka, a przede wszystkim cisza rozleglego domu i swiadomosc, ze poza plecami biegnie w mroczna glab dluga amfilada pokojow - wszystko to, odciete od wichury szalejacej na dworze, od brzeku rynien, szumu drzew i loskotu z rzadka szarpiacego okiennicami, stwarzalo nastroj lagodny, nasycony spokojem i bezpieczenstwem. "Ciekawy jestem, co jutro bede robic o tej porze? - pomyslal. - Powinno juz byc po wszystkim! Cala wies bedzie sie trzasc od domyslow." Usmiechnal sie. Ale w zestawieniu z obecna atmosfera caly zamierzony plan znowu wydal mu sie nieomal nierzeczywisty. Zniecierpliwiony wlasnym niezdecydowaniem, wiecej: niemoznoscia calkowitego wzycia sie w to, co mialy przyniesc najblizsze godziny, odsunal talerz. Franciszek, jak opiekunczy duch, natychmiast wylonil sie z kata i stanal obok. Seweryn ledwie zdazyl opanowac gwaltowny odruch niecheci. Dopiero teraz zdal sobie sprawe, ze gdy jadl - Franciszek przez caly czas musial na niego patrzec. Chcial wiec sobie przypomniec, jak sie zachowywal i jaki mial wyraz twarzy. Jednoczesnie przemknelo mu przez glowe: czy Franciszek wie juz o smierci Buraka? A inni, cala sluzba, ci wszyscy, ktorzy znali zabitego jeszcze jako dziecko, pamietali go wyrostkiem? Przypomnial mu sie nagle jeden letni dzien sprzed dwoch lat: wrocil do domu o tej samej mniej wiecej porze co dzisiaj, sam jadl kolacje, uslugiwal Burak, mniej wprawdzie bezszelestny i sprawny niz Franciszek, ale za to bezposredniejszy, blizszy w swojej nieporecznej mlodzienczosci. Tego wieczoru Burak po raz pierwszy mial przyprowadzic Sewerynowi dziewczyne ze wsi. Chociaz byli w jadalni sami, zakomunikowal mu te wiadomosci poufnym szeptem, glosem, ktory zbyt dygotal podnieceniem, aby brzmial spokojnie. Nazajutrz, gdy zjawil sie rano ze sniadaniem, o nic nie pytal, ale Seweryn latwo odczytal w jego oczach blysk zaciekawienia. Ten blysk czesto pozniej wracal w spojrzeniach lokajczyka. "Ciekawe, jak Burak wygladal w chwili smierci?" - pomyslal Seweryn. Chcial sobie wyobrazic twarz, ktora pamietal, scieta chlodem smierci. Jednak nie tylko jej nie ujrzal, ale nawet rysy zyjacego Buraka zaczely mu sie w pamieci zacierac.
W salonie zachrobotal zegar i jedno jasne, niespodziewanie czyste uderzenie przeniknelo z ciemnosci: pol do dziewiatej.
|
||